W niedzielę wpadłem na genialny pomysł, by wgrać do swojego Bohatera(którego mam już ponad rok, gwarancja niby nie wygasła, ale i tak jej nie tracę
) customowy ROM. Android 2.3 jest ciut lepszy od 2.1, na którym to skończyły się oficjalne aktualizacje, ale głównie zależało mi na nowym Sense(najnowsze, jakie znalazłem: 2.1). Jak pomyślałem, tak zrobiłem i po całym dniu prób, błędów, gniewu i chęci rzucenia tego w cholerę udało mi się wgrać to, co chciałem.
Softem, który zagościł w moim telefonie, był SalsaSense RC2.5. Oprócz długiego(bardzo, bardzo długiego) czasu pierwszego uruchomienia i konieczności wgrania kernela osobno(bo Wi-Fi nie działało) wszystko wskazywało na to, że zostanie u mnie na dłużej. Zacząłem instalować aplikacje, założyłem konto na HTCSense(było chwalone przez ludzi, więc co się będę ograniczał), pobrałem jeden dodatkowy widget, kilka tapet, skórek, zalogowałem się na konto Googla, otworzyłem Market i zacząłem instalować podstawowe aplikacje. Gdy w tle coś się jeszcze instalowało, otworzyłem świeżo zainstalowaną przeglądarkę. I tutaj nastąpił pierwszy crash. W ciągu kolejnej pół godziny telefon zrobił tak kolejne dwa razy. Nie wiem do końca, co było przyczyną(nie chciało mi się logów sprawdzać) – przypuszczam, że brak pamięci, a efektem tego, przynajmniej w moim przypadku, NIE MOŻE być restart czy zawiecha telefonu. SalseSense, przynajmniej w tej wersji, odpada(zobaczymy, jak wyjdzie wersja nie-RC to może się skuszę).
Z braku laku postanowiłem zainstalować CyanogenMod, gdyż słyszałem o nim dobre opinie. Ostatnia stabilna wersja to 6.1, która mnie nie satysfakcjonowała, więc zainstalowałem nightly builda. Niestety, gościł u mnie jeszcze krócej niż SalsaSense. Nie dało się przesuwać widgetów po pulpicie, do tego bardzo brakowało mi Sense – UI Androida, nawet podrasowane, jest toporne.
I tak oto wróciłem do oficjalnego ROM-u(powrót też nie był bezbolesny), który może nie jest najszybszy, ale nie wywala mi telefonu i DZIAŁA.